Pogoda coraz mniej sprzyja, obowiązków coraz więcej, więc i czasu na rower mniej... Ale jeśli tylko nie jestem w pracy ani na uczelni, co niestety zdarza się raz na kilka tygodni - to więcej niż pewne, że można mnie gdzieś na rowerze spotkać ;) Ostatnio np znów zaczęłam pojawiać się w Mosinie i coraz bardziej się znów wkręcam w tamtejsze trasy, po dłuższym regresie umiejętności i psychiki przede wszystkim - po prostu miałam jakąś blokadę przed drzewami i przy okazji przed lataniem czegokolwiek - ale wreszcie ponownie się przełamałam i jest coraz lepiej ;)
Z tego miejsca podziękowania dla Adriana i Jędrzeja, którzy skutecznie mnie motywowali, kiedy to pewna maleńka hopka, którą już swego czasu latałam, powodowała u mnie lekkie przerażenie :) Ale jak już się przełamałam, to dobrze było. I jest motywacja i ambitne plany co polecę na wiosnę, a wyżej wspomniani mają dopilnować, żebym to zrobiła :D
No i podziękowania również dla Pawła Tupalskiego, który te wyczyny dokumentował :)
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
fot. Paweł Tupalski
Kolejny wypad do Mosiny nie był już pod hasłem przełamywania się, ale ćwiczenia tego, co udało się ostatnio. Za wcześnie jeszcze na próby czegoś nowego, ale ta hopka jest o tyle fajna, że dość bezawaryjnie można na niej ćwiczyć technikę - bo trzeba się bardzo postarać, żeby się na niej rozwalić (chociaż mi się tam kiedyś udało odnowić złamanie obojczyka, ale to był wynik błędu dobre kilka metrów wcześniej, na bandzie mnie rzuciło i do wybicia już bokiem leciałam). No i przy okazji nastąpiło oswajanie chwilowo kontuzjowanej po pierwszej solidniejszej glebie Oliwii z tym, co ją wkrótce czeka :)) W przyszłym sezonie musi być pełen ogień w wykonaniu nas obu, czyli większości babskiego składu Gravity Racing Poznań! :D a apropo Klubu może w następnym poście coś napiszę, bo w sumie chyba tu jeszcze nic na ten temat nie pisałam... A od niedawna jestem prezesem tegoż dobytku ;)
Tymczasem - kilka fot autorstwa Oliwii - dzięki! :)
fot. Oliwia Nawrot
fot. Oliwia Nawrot
fot. Oliwia Nawrot
fot. Oliwia Nawrot
Jeszcze za tydzień jest realna szansa na jazdę, bo znowu wolne na uczelni - na codzień praca do 16, weekendami uczelnia min do 16, a nieraz i do 20 - więc ciężko, brakuje czasu na rower. Byle do wiosny i dłuższych dni!
Fajnie by było jeszcze do Nowej Soli w tym roku zajrzeć... Ale zobaczymy jak to z tym najbliższym weekendem wyjdzie. Jeśli nie, to przynajmniej znowu Mosina, no i Cytadela, gdzie chyba z pół roku z rowerem nie byłam (o ironio - z uczelni mam tam z 3min rowerem...).
Powoli trzeba też pomyśleć o zmianach w sprzęcie na przyszły sezon - w pierwszej kolejności jakiś normalny BMX, bo ten mój złom to ciężko racingówką nazwać :) do tego przydałby się nowy kask, bo ten już swoje wysłużył... No i ewentualnie lżejsze koła do 4xówki, nie pogardziłabym. Ale co z tego wyjdzie to się zobaczy - po BMXie priorytetem jest auto, bo na samą myśl o kolejnych podróżach PKP mi się odechciewa, więc zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.
Tymczasem - cieszmy się ostatnimi dniami, które jakkolwiek umożliwiają jazdę, zanim śnieg spadnie, lub deszcz będzie padać w trybie ciągłym! :)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz