Z powyższego powodu niewiele mam ostatnio czasu na trening - głównie czas mija mi na promowaniu projektu gdzie tylko się jeszcze da, ale przede wszystkim - na zbieraniu głosów. Ale kiedy czasem udaje mi się jednak wyrwać na rower - nie obijam się, co prawda powolny, ale jednak progres następuje ;) Co widać na załączonym obrazku - może niezbyt technicznie, ale przynajmniej wreszcie skutecznie wyszedł mi manual na pumptracku :) Teraz tylko pracować nad powtarzalnością tego zjawiska i przejeżdżaniem tak dłuższych przeszkód ;)
Plan na jutro/pojutrze? zbieranie głosów - ślub naszego przyszłego prezesa (swoją drogą - UM mógłby się ogarnąć z wpisaniem nas do ewidencji, bo zdaje się, że termin już im minął) - zbieranie głosów - małe spotkanie z licealnym towarzystwem - sen w ilości godzin około 4 - zapakowanie się w pociąg wraz z Oliwią - podbijanie wałbrzyskiego pumptracka ;) Do zobaczenia w niedzielę na TimingDays Pump It Cup 2013 #3!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz