Translate

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Lublin... 3...2...1...Jedziemy!

Dawno nic tu nie skrobałam, więc tak na szybko nadrobię zaległości. Więc tak.

Po pierwsze i najważniejsze - jutro wyruszam na podbój Lublina! Tym razem niestety samotnie, najpierw koleżanka odpadła, a później, przy poszukiwaniu kolejnych potencjalnych chętnych na jej miejsce okazywało się, że nie mają kasy/wyjeżdżają/robią za fotografa na ślubie/obiecali być na wieczorze kawalerskim kumpla/mają rower w kawałkach albo jeszcze jakiś inny powód czemu jechać nie mogą. Reasumując - pierwszy całkowicie samotny trip, dobrze chociaż, że w znane mi miejsce. Cel? Mieć przynajmniej mniejszą stratę w czasówce do prowadzącej - w czerwcu było to coś około 15sek...

Po drugie - trochę w ostatnim czasie pozwiedzałam - Świętokrzyskie, Śląsk, Trójmiasto - szkoda wielka, że w Gdyni jednak nie było zawodów, ale mam nadzieję odbić to sobie w Lublinie ;) W każdym razie - Rybnik odwiedzony, Gdynia również.
Krótkie nagranie z Rybnika:



No szału nie ma, ale przynajmniej po iluśtam zjazdach przestałam hamować na pierwszej prostej - to już coś :P

Będąc w Gdyni, a właściwie już z niej wyjeżdżając miałam też okazję pierwszy raz pojeździć na quadach - mega zajawa, polecam każdemu! Obowiązkowy punkt programu będąc w okolicach Trójmiasta - odwiedzić Kolibki Adventure Park Gdynia ;) 2 przyjemne tory na początek, o różnych stopniach trudności, a jak ktoś w miarę ogarnia to wycieczka do lasu, w cięższy teren - po pół godziny jazdy banan na ryjku do końca dnia się utrzymywał :)





I tak minął mniej więcej miesiąc na 4Xówce, dopiero parę dni temu szybka przesiadka na BMX - no zobaczymy jak będzie :)

A wczoraj pojechałyśmy na cytadelę z koleżanką aktualnie ujeżdżającą naprzemian oba moje rowery, bo własnego się jeszcze nie dorobiła. Cel - oswoić ją trochę z prędkością na zjeździe z amfiteatru, moim zdaniem bardzo miłego na początek (choć inna koleżanka, robiąca tam kiedyś nose manuala i salto przez kierę na beton może być innego zdania :P). Nawet jakoś jej szło, bardziej na hamulcach niż ja, ale bez tragedii, pomijając może 2 wypadnięcia z linii :P ale poza tym było całkiem ok. Przy okazji tych naszych wyczynów 2 przechodniów się zainteresowało, trochę porozmawialiśmy, trochę poopowiadałam o projekcie Sportowy Golaj... Ale o naszych działaniach w tym temacie napiszę po powrocie ;) Tymczasem - krótkie nagranie dzięki uprzejmości wspomnianych Państwa :)


Swoją drogą - patrząc na nagranie jakie mi youtube przy tym podrzuca nabieram szacunku do XC - ja tam ledwo podłażę z  rowerem, a oni wjeżdżają...

Tymczasem - idę się dalej pakować, a za jakieś 7h wyruszam ;) See You in Bikepark Lublin!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz