W zeszły weekend, jako że Dzierżoniów został przełożony, mogłam ze spokojnym sumieniem wybrać się do Warszawy, co mnie zresztą bardzo cieszyło, bo od początku sezonu miałam ochotę na te zawody ;) Tak więc w niedzielę o 2:32 (oczywiście bez przespania się wcześniej paru godzin, bo po co;]) zapakowaliśmy się z Michałem do pociągu i ruszyliśmy. Podróż minęła spokojnie, a około godziny 5 miałam okazję podziwiać widoki idealne do zdjęć - łąki, gdzieniegdzie kilka drzew, niska mgła i podświetlające ją wschodzące słońce. Cudo! Takie miejsce + aparat z całym osprzętem oświetleniowym + odpowiednio przeze mnie wystylizowana modelka i więcej do szczęścia mi nie trzeba :) W tym roku muszę taką sesję zrealizować, ale nie o tym, więc wróćmy do właściwego tematu ;) Jakoś przed 7 dotarliśmy do Warszawy, a więc kierunek Kazoora. Co prawda po drodze nasze mapy trochę nas zmyliły ;) Ale ostatecznie dotarliśmy. Treningi trwały, zjeżdżało się coraz więcej ludzi.
Ogólnie jeździło mi się lepiej niż w zeszłym roku, trochę niepotrzebnego hamowania wyeliminowałam, ale w 4 miejscach przemóc się jeszcze nie mogę - za mało czasu, biorąc pod uwagę że na codzień nie mam w okolicy żadnego toru. Może gdybym pojechała tam kilka dni wcześniej to coś by z tego było, ale tak - no niestety. Jeśli w październiku będzie jeszcze ładnie, to może się tam na jakiś weekend wybiorę, bo generalnie lubię ten tor.
fot. Michał Kędziora
fot. Michał Zawadzki
Nadszedł czas wyścigów. (Co prawda z pewnym opóźnieniem powodującym, że zaczynaliśmy się z Michałem obawiać, czy zdążymy na pociąg powrotny, ale ostatecznie okazało się, że nie było problemu.) Na starcie stanęło nas 5, czyli powoli coraz więcej - tylko się cieszyć :) Podzielili nas więc na wyścigi 2- i 3-osobowe. Oczywiście we wszystkich byłam ostatnia - za słabo, za wolno pompuję, więc już po pierwszej prostej zostawałam, a później było już tylko gorzej. Identyczny wynik miała koleżanka z Warszawy, Marta Karpiuk, ale że miałam większe szczęście w rozstawieniu do kwalifikacji (2 wyścigi dwuosobowe, a Marta tylko 1) to punktowo wypadłam lepiej i przeszłam do finału. Nie miałyśmy okazji się pościgać, więc ciężko powiedzieć która tak naprawdę była lepsza, no ale - może na następnych zawodach :)
fot. Przemysław Kostecki
fot. Michał Kędziora
W międzyczasie w ostatnim kwalifikacyjnym udało mi się w jakiś dziwny sposób zahaczyć kierownicą o kierę Pauliny Tuz - ona tego nawet nie poczuła, za to u mnie skutkowało to piękną glebą zaraz za bramką ;] Oczywiście standardowo musiałam przywalić nogą o ramę tuż obok ochraniacza, skutkiem czego na dzień dzisiejszy cała powierzchnia boczna mojego kolana przybrała odcień żółty, wpadający miejscami w zieleń i fiolet, no ale i tak już jest dobrze ;) Wracając do wyścigu - zanim się pozbierałam Paulina kończyła pierwszą bandę, więc pozostało mi tylko spokojnie dotoczyć się na dół.
W finale - standardowo ostatnia, przede mną Paulina, dalej Dominika Wałach, a pierwsza, podobnie jak we wszystkich kwalifikacjach - Natalia Piwowarczyk.
fot. Michał Zawadzki
Najciekawszy był jednak finałowy wyścig juniorów, w którym to na pierwszej prostej trzech zaliczyło glebę, a jeden z nich, Arek Holewik z połamanym obojczykiem i barkiem zdołał jeszcze dojechać jako trzeci. Szacunek i zrastaj się szybko!
Później już tylko dekoracje wszystkich kategorii:
Juniorzy:
Kobiety:
fot. Michał Kędziora
Full:
i Elita:
A także 2 nagrody specjalne:
Dla najmłodszego zawodnika:
i dla Debiutantki :)
Pozostało już tylko wrócić na dworzec i do domu, gdzie dotarłam około 23:30 w stanie ledwo żywym - 1,5h przerywanego snu w pociągu i cały dzień na energetykach i adrenalinie ze startem związanej potrafi dać w kość.
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć więcej zdjęć, to zapraszam na profil ProLans 4X Poznań na facebooku - znajdziecie tam obszerną galerię, większość mojego autorstwa, oprócz tych na których jestem ;) no i oczywiście zapraszam do polubienia strony naszego teamu :D
Dzisiaj miałam być w Szczawnie na Mistrzostwach Polski, ale niestety kilka planów nie wypaliło i nie dałam rady tam pojechać :( szkoda, ale do Szczawna na pewno jeszcze w tym roku zajrzę - tym bardziej, że we wrześniu ma być 4Xopen ;) a tymczasem pozostaje trzymać kciuki za koleżanki :)
Ale jeszcze mocniej trzymajmy kciuki za naszą ekipę BMX Racing na Mistrzostwach Europy w Dessel! Dacie radę!
A z moich dalszych planów rowerowych na ten rok - niestety druga zmiana terminu Dzierżoniowa spowodowała, że raczej na pewno mnie nie będzie. Docierają też do mnie niepokojące wieści o Gdyni, ale jak by nie było - spędzam tam tydzień 11-18.08, więc przynajmniej sobie potrenuję. A wcześniej prawdopodobnie zahaczę na 1 dzień o Rybnik, bo będę u rodzinki w Sosnowcu, a to już blisko. Później na pewno Lublin, czyli Mistrzostwa Polski BMX RC, edycja druga, jak dobrze pójdzie to co najmniej z 3-4dni wcześniej, żeby potrenować. Jasło - zobaczymy, fajnie by było, ale narazie nic pewnego. Później obowiązkowo Szczawno i może jeszcze treningowo Warszawa przed końcem sezonu, ale to też czas pokaże.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz