Translate

wtorek, 16 kwietnia 2013

Pumptrack, czyli nareszcie przyszła wiosna i da się tam ujechać ;)



Pogoda nareszcie się ogarnęła, wszystko odpowiednio przeschło, więc wreszcie można się przyjemnie pobawić. Do tego 2 znajomych fotografów miało ochotę na zdjęcia, nie pozostało więc nic innego jak wstać o sensownej godzinie i ruszyć tyłek na drugi koniec miasta ;) swoim zwyczajem jak zwykle wyszłam za późno, a gdy w połowie drogi już zaczęłam mieć nadzieję, że może jednak zdążę to co się stało? Dętka poszła, a co;] skutkiem czego dalszą drogę spędziłam już na pieszej wędrówce, z poszukiwaniem jakiegokolwiek sklepu rowerowego po drodze. Zawsze mam przy sobie łatki, pompkę + tonę narzędzi, dzisiaj oczywiście musiałam wziąć inny plecak i tego wszystkiego nie przepakować – brawa dla mnie… Ostatecznie na cytadelę dotarłam dobre 40min później niż zamierzałam. Jazdy z mojej strony tam było niewiele, po raz kolejny orzekłam, iż jak mam za dużo drzew dookoła to całkowicie zapominam jak się rowerem jeździ. Dobrze, że tory 4X i BMX RC są takie szerokie… :D
Żeby jednak nie zmarnować pod względem treningowym tego dnia zaciągnęłam część towarzyszy na pumptrack – i tam wreszcie można się było trochę pobawić :)

               fot. Mateusz Kina
               fot. Mateusz Kina
                           fot. Mateusz Kina



Manuala jak nie ogarniałam, tak nie ogarniam nadal, więc plan na jutro – łopata w dłoń i ukopać sobie na najbliższym forcie 2 treningowe muldy, co by nie jeździć co dzień na drugi koniec miasta. I katować aż wyjdzie ;)
W piątek plan na mały trip do Mosiny, w zeszłym sezonie ledwie parę razy tam byłam, teraz brak toru 4X zmusi mnie do częstszych wizyt. Co prawda tam również są moje ukochane drzewa, ale szczęśliwie znajdują się nieco dalej od tras, więc tragedii być nie powinno ;)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz